Być matką. Moja najtrudniejsza lekcja.
Barn House. Nowoczesny i funkcjonalny dom. Wymyślony i zaprojektowany przez nas od podstaw. Poczuj niepowtarzalny klimat nowoczesnej stodoły. Znajdź coś dla siebie wśród wielu zebranych inspiracji oraz naszych oryginalnych pomysłów.
barn house modern house nowoczesny dom nowoczesna stodoła
16268
post-template-default,single,single-post,postid-16268,single-format-standard,qode-quick-links-1.0,ajax_fade,page_not_loaded,,side_menu_slide_with_content,width_470,qode-theme-ver-11.0,qode-theme-bridge,wpb-js-composer js-comp-ver-5.1.1,vc_responsive
 

Być matką. Moja najtrudniejsza lekcja.

Być matką. Moja najtrudniejsza lekcja.

Moja najtrudniejsza lekcja…

 

Podzielę się z Wami moją refleksją na temat macierzyństwa. Ktoś może stwierdzi, że wpis jest nie na temat, bo przecież miało być o domu. Ale dom to my, a spośród nas najważniejsza jest nasza córka.

 

Chcieliśmy żeby wychowywała się na wsi, żeby nie była dzieckiem z blokowiska, bawiącym się na 5 metrowym pseudo placu zabaw. Chcieliśmy żeby była blisko natury, zwierząt. Żeby nie bała się psa, kota, trawy, biedronki, jak dzieci naszych znajomych. Zbudowaliśmy więc dom na wsi, ale bardzo blisko miasta, aby mogła uczęszczać do miejskiej szkoły. Jaki piękny plan, prawda? Cały czas zastanawiamy się, czy nasz wymarzony dom, będzie też jej miejscem na ziemi? Czy kiedyś nie powie nam, że mieszka za karę na końcu świata. Narazie ma 1, 5 roku i zdecydowanie nadużywa słowa „nie”. Na dobranoc, zamiast kołysanek, każe sobie śpiewać hymn Polski, więc zapowiada się jakaś buntowniczka, aktywistka. 🙂

 

Super matka.

Nie jestem insta matką, slow matką, fit matką, czy inną modną ostatnio matką, które oglądamy w telewizji, na Facebooku czy Instagramie. Nie czytam tak zwanych „blogów parentingowych”. Próbowałam, ale nie mogę przez nie przebrnąć… Rzadko rozmawiam o mojej córce z innymi matkami, bo mam wrażenie, że tylko ja nie mam obsesji na punkcie swojego dziecka. Więc w świecie super matek, ja jestem „taką sobie matką”.

Według mnie, w wychowaniu dzieci głównie chodzi o to, jak my radzimy sobie ze sobą, a nie jak radzimy sobie z dzieckiem. I na tej podstawie stwierdzam, że daleko mi do ideału. Po 1, 5 roku nie mam jednak do siebie zbyt dużych pretensji. W końcu od początku byłam ze wszystkim sama. Ze zmęczeniem, z emocjami, z obowiązkami. Mąż w pracy, od drugiego dnia po moim powrocie ze szpitala. Babcia – sztuk 1, pracująca, mama mojego męża. Dziecko – jedno, pierwsze i ostatnie, marudzące, płaczące, nie śpiące, nie jedzące. Przez pierwsze trzy miesiące zastanawiałam się jak wybrnąć z tej sytuacji. Dali mi dziecko i kazali się nim zajmować, a ja nie umiem. Po kilku tygodniach dotarło do mnie, że będę matką dożywotnio. Podeszłam do tego zadaniowo. Nosiłam, przytulałam, karmiłam, przewijałam, nie spałam, nie istniałam. Taką byłam matką.

Ale…

Kiedy córka pierwszy raz samodzielnie usiadła, rozpłakałam się jak dziecko. Jej pierwsze kroki zapamiętam do końca życia. Każdy jej postęp, każde osiągnięcie, to jak się zmienia, rozwija, rośnie, skrupulatnie zapisuje w albumie, oznaczam datą i zdjęciem. Ale to nie jest mój album, po to żeby chwalić się rodzinie i koleżankom. To jest jej album. Aby, w przyszłości, mogła zajrzeć do niego w chwilach zwątpienia i rezygnacji, które miewa każdy, a czasem nie ma się do kogo z nimi zwrócić. Takie wspomnienia mają przywracać jej wiarę w siebie, kiedy nie będzie przy niej nikogo, kto powie jej, że jest ważna i wyjątkowa.

 

Dziś, córka to moja najlepsza przyjaciółka. Wszystko robimy razem, chcąc nie chcąc. 🙂 Dużo rozmawiamy. No dobrze, głównie to ja mówię. 🙂 I choć czasem tęsknię za swoim dawnym życiem, to jednak to nowe, jest lepsze, a im mniej skupiam się na sobie, tym jestem szczęśliwsza.

 

Trudne to macierzyństwo. W słowie „matka” zamknięte jest wszystko to, co w życiu najpiękniejsze i to co najtrudniejsze.

 

 

 

Zobacz także:

Blaty kuchenne DIY.

4 komentarze
  • Ola
    Opublikowane o 22:57h, 09 stycznia Odpowiedz

    O.matko dobrze.opowiedziane. znam to pięciokrotnie. My tez blisko miata i szkół. Czy to docenią czy będą marzyc o mieszkaniu w centrum, zobaczymy….. pozdrawiam mocno. Pozniej macierzyństwo jest fajniejsze tzn ma sie naprawdę fsjnych kupli;) tez miałam na moim blogu.wnetrzarskim.post o dzieciach ostatnio, to jakas zmowa matek haha

    • Marta
      Opublikowane o 10:33h, 10 stycznia Odpowiedz

      Może styczeń to czas refleksji 🙂 Dla mnie zdecydowanie. Ochłonęliśmy trochę po przeprowadzce, można sobie wszystko na nowo poukładać w głowie. Pozdrawiam.

  • AT
    Opublikowane o 13:54h, 09 stycznia Odpowiedz

    Inspirujący wpis….

    A tak na marginesie to fajnie tam macie – nie dość że krajobraz bajkowy to jeszcze pod ogrodzeniem biegają krasnoludki 🙂

    Pozdrawiam – Artysta Malarz.

Dodaj komentarz

ten + three =