Dom. Inwestycja życia. Budowa domu. Pieniądze, wyrzeczenia, kredyt.
Oceńmy realnie swoje możliwości finansowe i dołóżmy do tego jeszcze parę złotych, tak na wszelki wypadek. Zastanówmy się, czy aż taki duży dom jest nam potrzebny, czy w ogóle dom jest nam potrzebny? Czy to jest nasze marzenie, czy tylko naśladowanie, trend? Może pogoń za trochę bogatszymi znajomymi? Czy przeprowadzka sprawi, że będziemy szczęśliwi? Przecież jeśli mamy problemy, to i tak wszystkie zabierzemy ze sobą. Przed podjęciem decyzji, która będzie miała wpływ na całe nasze życie, skonfrontujmy marzenia z rzeczywistością.
Dom, inwestycja, pieniądze, marzenia, rzeczywistość
15891
post-template-default,single,single-post,postid-15891,single-format-standard,qode-quick-links-1.0,ajax_fade,page_not_loaded,,side_menu_slide_with_content,width_470,qode-theme-ver-11.0,qode-theme-bridge,wpb-js-composer js-comp-ver-5.1.1,vc_responsive
 

Dom, inwestycja życia.

Dom, inwestycja życia.

Krótka historia budowy naszego domu.

 

Ostatnie zdjęcie działki, zrobione „na szybko” telefonem, tuż przed rozpoczęciem pierwszych prac ziemnych. Potem wjechały koparki i nie było już odwrotu. Budowa domu – stodoły ruszyła.

działka rolna pod budowę domu

płyta fundamentowa

Dziś, nieco ponad rok od tamtego momentu, jesteśmy o krok od  przeprowadzki. No dobrze, może dwa 🙂 Jednak w pamięci nadal mamy ten trudny rok, który spędziliśmy praktycznie oddzielnie. Ja – sama w mieszkaniu z malutką córeczką, on – harując w nowej pracy i na budowie, pilnując każdego bloczku gazobetonu, każdego wbitego gwoździa, mierząc każdą ścianę laserowym miernikiem. Może powinniśmy zdecydować się na zlecony system budowy? Polecam go wszystkim, którzy na budowlance średnio się znają i nie mają czasu. Różnica w kosztach pomiędzy budową domu w systemie zleconym a gospodarczym, jest naprawdę niewielka.

Mury stanęły, więc przyszedł czas na dach.

budowa domu

budowa domu, dach

Pogoda dawno przestała być naszą przyjaciółką i co chwilę psuła nam plany. Pewnego dnia zaczęło padać i padało ciągle przez kilka tygodni. Dach został ukończony dopiero zimą, co oznaczało, że mamy przestój w pracach do wiosny. I oto jest, wiosna 2017 roku. Kolejne etapy budowy za nami i mamy mały postęp: czasem zdarza się nam zjeść obiad we trójkę.

dom

Wydaje się, że teraz wszystko pójdzie zgodnie z planem, są już okna i drzwi, instalacje, ocieplenie budynku, aż tu nagle… poczuliśmy dno w kieszeni, właściwie we wszystkich kieszeniach. Jak to możliwe? Mieliśmy przygotowany kosztorys budowy. Wiedzieliśmy, że nie można do końca ufać wycenom, więc dorzuciliśmy do kwoty z kosztorysu jakieś 50 000 zł. Zabrakło. Studnia bez dna. Skarbonka. Nieprzewidziane wydatki. Podwyżki cen materiałów. Mniejszy dochód niż zakładaliśmy. Ja na macierzyńskim. Nie mamy pieniędzy.

I tutaj zróbmy pauzę.

My mieliśmy plan awaryjny i w tym roku przeprowadzimy się do naszego domu. Są jednak rodziny, które nigdy się nie przeprowadzą. Zostaną z rozgrzebanymi marzeniami i z wielkim kredytem do spłacenia. Kosztorysy budowy podawane na stronach internetowych z projektami domów, nijak się mają do rzeczywistości. W jakimś celu są takie niskie, żeby nas skusić, żebyśmy uwierzyli, że nas stać. To sprzedamy, tamto sprzedamy, weźmiemy kredyt i mamy 150 metrowy dom na przedmieściach. Piękne zdjęcia aranżacji wnętrz, wyświetlane przy projekcie, także robią swoje. Oczami wyobraźni widzimy siebie, siedzących w przestronnym salonie, na wygodnej kanapie, przy kominku… Sama cena projektu również wprowadza w błąd. Przecież należy do niej doliczyć koszty adaptacji projektu oraz koszt każdej zmiany jaką chcemy do projektu wnieść, jeśli zgodzi się na nią architekt. Skądś się biorą te niedokończone domy na sprzedaż. W naszej okolicy można w nich wybierać. Ludzie chcą oddać za 100 000 tysięcy zł obciążony hipoteką dom w stanie surowym z dachem, byle tylko odzyskać część pieniędzy. Po kredycie na 350 000 tysięcy już dawno nie ma śladu, no może poza gigantyczną, miesięczną ratą do spłacenia. A przecież jeszcze za coś trzeba żyć. Czasem zwykły pech, jakiś wypadek losowy, choroba może znacząco wpłynąć na naszą sytuację finansową. Mierzmy więc siły na zamiary. Oceńmy realnie swoje możliwości finansowe i dołóżmy do tego jeszcze parę złotych, tak na wszelki wypadek. Zastanówmy się, czy aż taki duży dom jest nam potrzebny, czy w ogóle dom jest nam potrzebny? Czy to jest nasze marzenie, czy tylko naśladowanie, trend? Może pogoń za trochę bogatszymi znajomymi? Czy przeprowadzka sprawi, że będziemy szczęśliwi? Przecież jeśli mamy problemy, to i tak wszystkie zabierzemy ze sobą. Przed podjęciem decyzji, która będzie miała wpływ na całe nasze życie, skonfrontujmy marzenia z rzeczywistością.

 

 

Przeczytaj także:

Szklane domy. Wyjątkowy dom w Winchester.

Brak komentarzy

Dodaj komentarz