Blog. Po co i dla kogo piszemy? Blog Barn House.
16187
post-template-default,single,single-post,postid-16187,single-format-standard,qode-quick-links-1.0,ajax_fade,page_not_loaded,,side_menu_slide_with_content,width_470,qode-theme-ver-11.0,qode-theme-bridge,wpb-js-composer js-comp-ver-5.1.1,vc_responsive
 

Blog. Po co i dla kogo piszemy?

Blog. Po co i dla kogo piszemy?

Po co nam ten blog?

 

Pomysł prowadzenia bloga zrodził się w naszych głowach dosyć dawno. Kiedy zaczynaliśmy szukać własnego kawałka ziemi, mieliśmy tyle entuzjazmu, że chcieliśmy się nim podzielić. Jednak sprawy rodzinne, zawodowe i brak czasu, sprawiły, że zaczęliśmy pisać bloga, kiedy nasza stodoła była już praktycznie skończona.

Poszukiwania działki zostały streszczone do jednego wpisu, który znajdziecie tu. Nie ma także opisów wszystkich etapów budowy po kolei. Są dwa, dodane zupełnie bez chronologii: krótka refleksja na temat wody 🙂 i reklama płyty fundamentowej, jako alternatywy dla tradycyjnych fundamentów. Jednym słowem, internetowa kariera naszego domu, zaczęła się bez przemyślanego planu działania, bez rozmachu i do tego dużo później niż zakładaliśmy. Na początku zaglądali do nas (na bloga) głównie znajomi, ciekawi, co my znowu wymyśliliśmy i co tu wypisujemy. 🙂 Kiedy ruszyła strona Barn House na Facebooku, najbardziej podobała mi się wiadomość od naszej przyjaciółki: „Co Wasza chałupa robi w internecie?!” A nasza chałupa tak sobie krążyła po tym internecie, docierając przy okazji do ogromnej liczby odbiorców! Zasięg pierwszego posta na Facebooku zrobił na nas wrażenie i zachęcił do dalszego pisania, które traktujemy jako zabawę i hobby.

Czy czytamy blogi?

 

Właściwie to nie. 🙂 Mój mąż zdecydowanie nie! Ja, sporadycznie i są to raczej blogi niszowe.

Znam natomiast kilkanaście bardzo popularnych obecnie blogów. Część z nich odwiedziłam z ciekawości, większość tylko raz. Myślę, że kiedyś były to blogi prywatne, prowadzona hobbystycznie, tak jak nasz. Dziś, są to już prężnie działające strony komercyjne, dopracowane przez informatyków i specjalistów od SEO.

Co w nich znajdziemy?

Na przykład: wpis na temat skandynawskiego wnętrza, który obowiązkowo musi znaleźć się na blogu każdej szanującej się blogerki, w którym autorka radzi: pomaluj wszystko na biało, wstaw szarą kanapę, drewniany stolik i koszyk pleciony z trawy morskiej. A jesienią? – koniecznie przepis na zupę dyniową. Zimą – na pierniczki. Ponadto, zestaw 10 książek, które musisz przeczytać, mimo że na co dzień nie czytasz książek, jak większość Polaków. Lista 12 filmów, które musisz obejrzeć, ale koniecznie w tym miesiącu. Jeśli nie masz na to czasu, weź urlop. Must have? 5 kosmetyków do twarzy firmy X, Y i Z. Uwaga, jeżeli ich nie używasz, lepiej nie wychodź z domu. I mój ulubiony wpis, hit! (nie zdradzę, gdzie go znalazłam), pod tytułem „Gdzie kupić sweter”. 🙂 No właśnie, gdzie? Po przeczytaniu tego wpisu dowiedziałam się, że są sklepy odzieżowe stacjonarne, tak zwane sieciówki, sklepy z odzieżą używaną, a także sklepy internetowe. Jest to niezwykle cenna informacja, bo już się bałam, że będę musiała zrobić sobie sweter na drutach, a nie umiem robić na drutach, na szydełku też nie. Wszystko to, czyta się miło, łatwo i przyjemnie. Blogi te, naszpikowane są sponsorowanymi wpisami, lokują produkty i błyszczą widżetami z reklamami sklepów. I nie miałabym nic przeciwko temu, gdyby przy okazji zawierały choć trochę subiektywnych treści.

 

Dlatego właśnie nie czytamy blogów, a na swoim blogu piszemy to co chcemy, a nie to co powinniśmy, żeby wujek Google szybko i skutecznie indeksował nasze treści. Na nikogo się nie oglądamy, nikogo nie naśladujemy, robimy swoje, po swojemu. Cóż, i tak to MY jesteśmy największymi fanami naszej stodoły. Jakoś przeżyjemy brak popularności, sławy i uwielbienia. 🙂

 

 

Przeczytaj także:

Dom nowoczesny, praktyczny i piękny. Helen Street.

Tagi
Brak komentarzy

Dodaj komentarz