Dziennik budowy domu. Pierwszy etap budowy, szukamy wody.
budowa, dom, studnia, wodociąg
15661
post-template-default,single,single-post,postid-15661,single-format-standard,qode-quick-links-1.0,ajax_fade,page_not_loaded,,side_menu_slide_with_content,width_470,qode-theme-ver-11.0,qode-theme-bridge,wpb-js-composer js-comp-ver-5.1.1,vc_responsive
 

Z dziennika budowy. Rozdział I: woda.

Z dziennika budowy. Rozdział I: woda.

Woda potrzebna od zaraz.

 

Wszystko zaczęło się latem 2016 roku. Na naszej pięknej działeczce wśród pól kukurydzy, idealnej, kwitnącej, pachnącej, zaczynają budować nasz wymarzony dom. Na samą myśl o tym, uśmiechamy się do siebie od kilku dni. Nasze szczęście nie zna miary i wtedy przyjeżdża Pan „od wody” i mówi: na tym terenie nie ma wody. Co?! – pytam, bo nie wierzę. W ziemi nie ma wody, bo że nie ma wodociągu, to wiedzieliśmy. Aaa, mówiłam już, że nie ma też prądu, gazu, kanalizacji i drogi dojazdowej? Ale zacznijmy od początku: nie ma wody w ziemi! I nagle mamy 6000 m 2 zaoranego, mokrego pola w środku niczego. 6000 m 2 gliny. Wąski pasek ziemi daleko od wszystkiego. Co się stało z naszą „piękną, idealną, pachnącą działeczką”? Pan „od wody” pyta: to co, wiercimy? Wiercimy! Co nam pozostało? Po kilkudziesięciu minutach z pompy trysnęła woda. Cud. Pan „od wody”, wyraźnie zdziwiony, informuje nas, że źródło wody jest bardzo wydajne. Rozejrzałam się po naszej cudnej działeczce… jak tu jest pięknie! 🙂

 

 

Przeczytaj także:

Jak pokochać wieś?

Tagi
Brak komentarzy

Dodaj komentarz